olki blog

Twój nowy blog
Dawno mnie tu nie było, nie było ani czasu ani chęci chyba

Mieszkanie z D. zoskoczyło mnie pozytywnie, pomimo początkowych obaw, okazało się, że świetnie się dogadujemy
Po wielu perturbacjach P. póki co zniknął z naszego życia.
Uczucie do D. cały czas wzrasta, w końcu wydaje mi się, że to ten jedyny z którym chce spędzić resztę życia.

D. dostał prace w Gda, w następnym tygodniu szukamy mieszkania dla nas
Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy
I mam wielką nadzieję, że wszystko pięknie nam się ułoży :)

Temat P. ciągle gdzieś się przewija w naszych rozmowach a raczej kłótniach, jest to jedyna rzecz o którą się kłócimy…
Czasami sobie przypominam rozmowy z P. w któych mówi jak bardzo za mną tęskni i że nigdy nie myślał, że tak będzie tęsknił… W końcu miał być to niezobowiązujący romans żonatego faceta… Przed D. P. był jedyną osobą z którą znaliśmy swoje myśli nie wymieniając ani jednego słowa, lubił to co ja, interesował się tym co ja… Szkoda mi z tego zrezygnować, bo wiem, że stracę przyjaciela, bo chyba tak go teraz traktuję. Jak człowieka, który mnie zna i rozumie…

Na D. bardzo mi zależy, planujemy wspólną przyszłość dlatego powoli i systematycznie ograniczam swoja znajomość z P., chociaż nie powiem nie przychodzi mi to bez trudu…

Jutro przyjeżdza do mnie D., więc wszystkie smsy od P. muszą zniknąć z mojego telefonu…
Nie wiem czemu nie mogę pozbyć się ich tak po prostu, nacisnąć usuń i wykasować, żal mi ich…

„Ja tęsknie nie tylko czasami ciagle chodzi mi po głowie kominek :) dalas mi jedno z najpiekniejszych wspomnien w zyciu :)”

„Mowilem :) przestan sie oszukiwac szalejesz za mna :) a powaznie mowiac ja tez nie moge przestac myslec o Tobie”

„Ola to jest zycie a nie podrecznik psychologii :) zycie jest bardziej pokrecone niz moda na sukces, tu rzeczy niemozliwe staja sie mozliwe jak spotkanie gdanszcznki z bialostoczaninem :)”

„(…) liczac jeszcze moja Corke mi zalezy na 3 Kobietach :) ja wole nasze 2 spotkanie jak chcialas mnie utopic i kominek :) oj tak kominek :)”

Nie wiem czemu… tak po prostu…
Zastanawiam się kiedy przestanę  to rozpamiętywać… Co musi się stać żebym w końcu zapomniała… Przecież D. jest taki wspaniały…

Mój związek z D. zaczął się cudownie, mimo poświęcenia znajomości z P. zaczął się cudownie.
5 godzinne podróże pociągiem żeby się zobaczyć, długie rozmowy na skype, miliony smsów, to wszystko sprawiło, że D. stał się dla mnie najważniejszym człowiekiem pod słońcem, byłam taka szczęsliwa z nim…

On wie wszystko o P. część sama mu powiedziałam reszty sam się dowiedział. Od tego czasu stara się mnie kontrolować. Z kim rozmawiam, o czym, czy aby nie dzwoni, czy aby nie pisze. Źle mi z tą kontrolą i tak jak na początku myślałam, że po paru łzach za P. jestem w stanie o nim zapomnieć tak teraz coraz częściej o nim myśle… Te ciągłe wyrzuty D. sprawiają, że myślę o P., czasami się do niego odzywam wspominając to co było. P nazywa to moimi chwilami słabości…
Mi zależy na 2 facetach, na D. i P. i chyba nic w tym momencie nie jest w stanie tego zmienić. P. zależy na 3 kobietach na żonie, córce i mnie… Stwierdziliśmy, że nasze życie jest bardziej skomplikowane niż moda na sukces…
D. to wspaniały człowiek, który mnie kocha i który zrobiłby dla mnie wszystko, tylko ja nie mogę czuć się jak w złotej klatce… Wszyscy go lubią, wszyscy się cieszą, że mam takiego faceta i że mam się go trzymać… A ja… myslę również o innym… Boli mnie to, że tak jest i czuję się winna, że wspominam to co było między mną a P…
Może to ta rozłąka tak na mnie działa, może ta kontrola ze strony D., a może zbliżający się okres i za pare dni wszystko wróci do normy ?

D. szuka pracy w G., chcę się tu przeprowadzić dla mnie…
Ja mimo tego iż bardzo tego chce i bardzo się z tego cieszę mam pewne obawy…
Czy jak on tu będzie na codzień, będziemy mieszkać ze sobą czy nie stanie się tak jak zawsze ?
Że się popsuje, że mi odbije, że będzie mnie denerwował…

Teraz kiedy mam więcej wolnego to się widujemy, 2 razy w miesiącu, tęsknimy za soba, cieszymy się sobą. Ale czy będzie tak jak będziemy mieli siebie na codzień… ? Bardzo chciałąbym mieć go na codzień. Budzić się i zasypiać przy nim, spędzać z nim czas i robić wiele rzeczy, ale jak zwykle mam pewne obawy…

Decyzja o wybraniu D. była dobra
Z początku nie byłam do końca pewna, ale teraz wiem, że chce z nim być, że jest mi z nim dobrze i że będzie mi z nim dobrze.
Wiem, że zależy nam na sobie, a z każdym dniem tęsknimy jeszcze bardziej i jeszcze bardziej nam na sobie zależy
Myślimy o wspólnej przyszłości
Dlatego wiem, że była to dobra decyzja i na pewno nie będę jej żałować

Ale wiem jedno, że szczęściu trzeba pomagać i dać mu szansę…

Stanęłam przed trudnym wyborem…
Z jednej strony był P. który nic nie mogł mi zaoferować na przyszłość
Z drugiej był D. z którym wiem, że dobrze bym miala w przyszłości…

Z P. to wszystko było takie spontaniczne, impulsywne, namiętne, szalone
Z D. też spontaniczne ale bardziej wyważone i ztonowane

Na obydwóch mi zależało, z dwoma świetnie się dogadywałam, jednak czułam, że to co łączyło mnie z P. było dla mnie ważniejsze, że gdybym decydowała spontanicznie i kierowałą się uczuciami to wybrałabym P., jego wyznania i te namiętne chwile spędzone w jego ramionach. Jednka wybrałam D., z którym wiem, że w razie powodzenia miałabym dobrze. P. nic nie może mi dać oprócz paru wspołnych nocy, D. jest dobrym i wrażliwym facetem, potrafi się zaopiekować, wiem, że pod wieloma względami niczego by mi z nim nie brakowało, a że namiętność nie taka jak z P., to już jest chyba mało ważne…

Póki co zdecydowałam, odrzucenie P. nie przyszło mi łatwo, bolało, strasznie bolało i mnie i jego… Ale dokonanie tego wyboru pokazało, że pierwszy raz od długiego czasu nie kierowałam się zasadą przyjemności… Podejmowałam tą decyzję wyobrażając sobie moją przyszłość i z jednym i z drugiem. Wygrała stabilizacja….

Jeżeli chodzi o pracę to jest beznadziejnie…
Nie mogę sie wpasować w nowe miejsce i cały czas czuje ze to nie jest miejsce dla mnie…

Co do reszty to ich dalej jest dwóch… P. i D.
Na początku zdawało mi się, że są do siebie podobni, że mają wspólne cechy dlatego się nimi zainteresowałam, jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że są całkiem inni…
P. kojarzy mi się z takim zdobywcą, jest dominujący pewny siebie, potrafi być czuły i delikatny, potrafi mówić piękne rzeczy, lecz gdy jest jakiś problem robi się zły i ucieka od niego…
D. natomiast jest inny jest opiekuńczy, kojarzy mi się z taka dobrocią, wydaje się, że nie umie zranić spacjalnie… Natomiast jego można i mówi o tym otwarcie…

Gdybym miała wybrać któregoś z nich nie potrafiłabym jednoznacznie wskazać żadnego…
Do każdego z niech żywię jakieś uczucia… Za obydwoma tęsknie…
P. mnie uwielbia i szaleje za mną, a D. bardzo na mnie zależy…
Czasami się zastanawiam co to wszystko oznacza to zależy, uwielbiam, szaleje…

Mam dziś taki dziwny nastrój…
Strasznie melancholijny… boje sie zmianą pracy…
W głebi duszy tak strasznie mnie to przeraża, że czuje lęk, nieokreślony lęk…
Czuję tak straszny wewnętrzny opór przed znaleznieniem nowej pracy, że mnie to paraliżuje…

I od jakiegoś czasu zastanawiam się czy można żywić to samo uczucie do dwóch różnych mężczyn…
Czy po prostu jedne jest dla drugiego zastępstwem gdy nie ma ktregoś przy mnie…
Czy czuje się aż tak samotna że muszę czuć się dla kogoś ważna ?

Meet me halfway, right at the boarderline
That’s where i’m gonna wait, for you
I’ll be lookin out, night n’day
Took my heart to the limit, and this is where i’ll stay
I can’t go any further then this
I want you so bad it’s my only wish

Z przyczyn niezależnych od nas nie możemy kontaktować się z P. tak często jak byśmy chcieli
Dajemy radę ale tęsknimy za sobą, tęsknimy za naszymi rozmowami szczególnie
Dla mnie świat ucichł z chwilą gdy nasz kontakt się zmiejszył, wszystko jest raczej nijakie
Ale dajemy radę, mnie podtrzymuje myśl, że on tam gdzieś jest, że ciągle jestem dla niego ważna, że tęskni, że myśli o mnie…
To sprawia, że nasza rozłąka nie jest dla mnie aż tak bardzo uciążliwa.

Jedno zdanie P., które za razem mnie zdziwiło i uradowało:
P: „jesli czujesz sie przez tych kilka dni tak jak ja, to szczerze Ci
wspolczuje… normalnie jak nie pelny, jakby jakiejs czesci mnie w
srodku zabraklo…”


  • RSS